PIERWSZE SPOTKANIE NIANI Z MALUSZKIEM I RODZICAMI

Hej,

Zanim spotkam się z rodziną, u której podejmę opiekę nad dzieckiem staram się w miarę możliwości dowiedzieć jak najwięcej o dziecku. Jak ma na imię, ile ma miesięcy, czy ma rodzeństwo (jeśli tak, to w jakim wieku i jak ma na imię?. Wizyta przeważnie trwa od pół godziny do godziny. Pamiętam zestresowanych rodziców, ich drżące ręce i głosy przejęte całą sytuacją. Z moich obserwacji, to tatusiowie przyjmują postawę wojowników strzegących swojego stada. Oni narzucają tok rozmowy, zadają w większości pytania. Pytają dosłownie o wszystko, nawet z zakresu medycznego mojego zachowania w sytuacji np. zadławienia się malucha, ugryzienia przez psa, użądlenia przez pszczołę, skręcenia czy upadku. Biorąc pod uwagę mój wiek, doświadczenie oraz przebyte kursy nie mam problemów z odpowiedzią. Mamy są wyciszone, wystraszone, tuląc swoje maleństwo obserwują jak maluch reaguje na moje gesty, słowa i propozycje zachęcające do zabawy.

Ostatnio informuję rodziców, że nie mam nic przeciwko kamerom zainstalowanym w domu (jeżeli są).

Z sympatią wspominam rodzinę, która przez rok trzymała w tajemnicy fakt zainstalowanych kamer w domu. Zastanawiało mnie, czemu nie dzwonią w ciągu dnia, jak większość rodziców robi?

Po powrocie do domu, nie pytali jak minął dzień? To ja mówiłam, co robiliśmy, jakie postępy robi maluch.

Potrzebowali roku, aby mi zaufać. Kiedy powiedzieli mi o kamerach, pierwsze, o co zapytałam, to czy są też w toalecie?

Często z niej wspólnie korzystaliśmy z maluchem zwłaszcza przy nauce tzw. pieluszko precz. Kończąc u nich opiekę nad maluchem powiedzieli mi, że wykorzystają te w/g nich cenne nagrania w wychowaniu następnych pokoleń.

Bardzo ważna jest pierwsza wizyta w domu malucha. Przychodząc do dziecka musimy pamiętać, że pierwszy kontakt i wrażenie jest początkiem obrazu, które pozostawia w dziecku nieodwracalny czasami ślad ( nawet gdybyśmy już więcej nie odwiedzili tej rodziny)

Dziecko jest wbrew pozorom lepszym obserwatorem niż niejeden dorosły. Taka wizyta pozostawia albo radość i ciekawość na obce osoby lub smutek, rozczarowanie i obawę. Przychodząc do malucha stawiam go na pierwszym miejscu. Przyjmuję jego pozycję, nazwałam ją pozycję parterową, czyli jestem na wysokości jego wzrostu (przyklęk, siad na podłodze). Ono obserwuje mnie a ja jego. Oglądamy razem pokój, zabawki, książeczki, bawimy się i jednocześnie rozmawiam z rodzicami. Zawsze proszę, aby oboje rodzice uczestniczyli w pierwszym naszym spotkaniu. Mam wtedy możliwość oceny wzajemnych relacji i zależności między dzieckiem a rodzicami.

Posiadam dużą podzielność uwagi a dzieci to szybko wyłapują, że mogę jednocześnie bawić się z maluszkiem i rozmawiać z rodzicami. Dzieci instynktownie wyczuwają emocje dorosłych, dlatego uważam, że przy pierwszej wizycie trzeba włożyć maksimum radości, uśmiechu, ciepła i spokoju, aby obraz obcej osoby w domu pozostawił ślad pozytywnych doznań u malucha.

 

Pozdrawiam Dorota


wróć do listy porad