23.09.2019

DZIECKO NIEJEDNO MA IMIĘ

Okiem Taty


Ministerstwo Cyfryzacji donosi: Zuzanna i Antoni to najczęściej nadawane imiona  w 2016 roku. Nie mam jednak wątpliwości, że zarówno Antek, jak i Zuzka, nie mówiąc o Lence, Hance, Szymku czy Filipku - niejedno dostaną imię.

 

Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że imion tych będzie wiele, a ich bogactwo i fantazyjność – zadziwią. I nie mówię tutaj o tzw. drugich imionach, tych komunijnych czy bierzmowalnych, ani ksywkach szkolnych czy podwórkowych (to osobny fascynujący temat). Mam na myśli wewnątrzrodzinne przydomki, które zaczynają towarzyszyć dzieciom od pierwszych niemal dni życia.

Dzidzie, bąble i szkraby

Wiadomo, że te najwcześniejsze przezwiska nie będą mieć raczej związku z charakterem dziecka, ani z jakimiś konkretnymi zdarzeniami. Stąd, neutralne w swej wymowie, dzidzie, bąble, szkraby, dziubaski, dziabągi, najduchy, czy wręcz (jakże adekwatne!) srule, sraluchy, wrzaskuny, darciuchy.

Błyskawicznie jednak dzieci ujawniają swoje charaktery, co jest niezwykłą tajemnicą stworzenia: taki mały człowiek, ale już od samego początku “jakiś”. Czasem nawet bardzo, bardzo intensywnie... I tu zaczyna się pole do językowych popisów, feerii wymyślnych określeń, anegdotek, wesołych lub niewesołych przygód zaklętych w ksywki. Podzielić je można śmiało na kilka kategorii.

Odimienne

Będą one najbardziej oczywiste: Nena gdyż niejaka Helena tak wymawiała swe imię. Sesencik, bo tak określał siebie Vincent, zwany Vincencikiem, kiedy już zaczął mówić
(i wierzcie mi – nie przestaje...). Tusia od Tytusa (a to jest chłopczyk?!). Zdarzają się też bardziej wymyślne, jak w przypadku Hieronima, zwanego też Hiropatwą Złotą, Hieronimiętwą czy Hiroriro.

Opisowe

Buła, Bułeczka, Pan Buła, Bąbel, Brzusio, Dziczek, Dupciuś, Żuk, Kierownik (!). Skoro już mamy na nasze pociechy oko przez cały czas, możemy poczynić uważne obserwacje. Stąd miana nie tyle wymyślne, ile mówiące po prostu, jak jest.

Oryginalne

Należą do tych najznakomitszych – totalnie autorskie, niedające się wyjaśnić inaczej niż poprzez konkretne dziecko. I tak Róża została Pendryną. Nie, nie od pędraka, ale od pendrive’a, ponieważ uznano ją za przenośną pamięć, a z czasem określenie się sfeminizowało. Z kolei niejaki Cyryl to Katani, gdyż pierwsze słowo, które wypowiedział, brzmiało właśnie tak. Staszek przechodził fazę Małpki, potem Małpeczki, Małpini, by
zostać na lata Piniem. A ponieważ gaworzył na gu, był też Małym Gu. Gdy rozszerzył
repertuar - został Misterem Ti. Ida natomiast płakała na La, doszła więc przez Lulkina i Lulkinsa do Lulkinsona.

 


 

Zagadkowe

W ich przypadku praprzyczyna zagubiła się gdzieś po drodze. Nikt bowiem nie wie, skąd pewnemu wujkowi przyszło do głowy, by na Agnieszkę mówić Pinkolówko. Nikt nie podejrzewa, czemu przesłodki Krzysiu zwany jest Tiri, albo dlaczego na wspomnianego już Tytusa tata mówi Dziurko. Podkategorią będą także miana tajemnicze, gdyż rodzinną, pilnie strzeżoną zagadką pozostanie, dlaczego Ignacy zwany jest Grzybkiem, a Janek Sramciotką.
 

I tak można te kategorie mnożyć, dodawać kolejne, np. regionalne (Lucjan zwany był od najwcześniejszych miesięcy swego życia Szuszwolem, co w gwarze poznańskiej znaczy obdartus, brudasek, a w żargonie wojskowym tubylec z Iraku lub Afganistanu), abstrakcyjne (Flupek, Drutu, Siak, Marny, Marna), czułe (Cycuś, Kuleczka, Pampułka, Cudzie Mój, Serpentynko).

Kategorii tych może być bez liku. Do tego przenikają się one, uzupełniają, gdyż są płynne, nieokiełznane, wszechmożliwe i niemożliwie bogate. A że zatrą się z biegiem czasu, znikną w mrokach (nie)pamięci? Cóż, Pendryniarze, warto z mrokami powalczyć! Chwytać mi tu więc zaraz za pisadła, klawiatury i utrwalać te iskierki, te wesołe światełka, niech nam żyją!

 

Tata Kuba
 




wróć do listy porad