PIERWSZY DZIEŃ PRACY NIANI

Okiem Niani

Każda niania ma własne metody oswajania ze sobą dziecka. Wiele zależy od pierwszego spotkania, ale też pierwszego dnia w nowej pracy. Jak planuję go ja?

Niania z natury

Nigdy nie miałam problemów z nawiązywaniem kontaktu z nowymi osobami. Należę do grupy gadatliwych osób, które nie muszą poświęcać wiele czasu, by znaleźć ciekawe rozwiązania na spędzenie wolnego czasu. W pracy niani jest to niezwykle pomocne - trudno mi wyobrazić sobie, by któraś z przedstawicielek naszego zawodu była małomówna i powściągliwa w działaniach. Dzieci mają wiele energii, którą powinnyśmy mieć i my, żeby za nimi nadążyć. Tylko przy osobie z głową pełną pomysłów malec nie będzie się nudził - takiej niani powinni szukać rodzice dla własnych pociech.

Sprawdzone metody 

Trudno mi wyobrazić sobie sytuację, w której pierwszy dzień pracy z dzieckiem rozpoczyna się faktycznie wtedy, gdy rodziców nie ma przez 8 godzin. Od lat stosuję metodę pozwalającą mi sprawdzić jak maluch zachowa się pod ich nieobecność. Proszę opiekunów o opuszczenie domu na godzinę lub dwie, w którym to czasie oceniam zdolność malca do poradzenia sobie z nową sytuacją. Kolejnym etapem mojej pracy z nowym dzieckiem jest spędzenie z nim dnia w obecności któregoś z rodziców (chyba że podejmuję opiekę nad kolejnym dzieckiem w rodzinie, z którą współpracowałam już wcześniej). Mogę w ten sposób poznać cykl dnia maluszka, który przez jakiś czas powinien zostać zachowany.

Sceptyczni rodzice

Doskonale rozumiem obawy i troskę rodziców, którzy po raz pierwszy zostawiają swoje dziecko pod opieką obcej osoby. Dla ułatwienia moich relacji z rodziną przyjęłam, że będę traktować ich jak własne dzieci, a maluchy pozostające pod moją opieką jak wnuki. Zwykle to bardzo pomaga, ale zdarzają się rodziny, którym trudno zaufać mojemu doświadczeniu. Pamiętam jedną z nich - bardzo sceptycznie nastawioną do pracy niani. Traktowali mnie jak obcą, narzucającą im pewne zasady osobę i nie rozumieli, że stawianie muru między mną a nimi nie jest dobre dla ich pociechy. Dziecko wyczuwało nienajlepsze stosunki wśród dorosłych i wymuszało na rodzicach pożegnanie się ze mną po skończonej pracy. Na początku nie było to zbyt naturalne. Ich zmieszanie było odczuwalne nawet przez malucha, który natarczywie domagał się od rodziców uśmiechu i pozytywnych gestów. Z czasem jednak, gdy zaczęli zauważać mój wkład w pracę, zaangażowanie oraz pomoc w rozwiązywaniu problemów, z którymi sami się mierzyli, zrozumieli, że niania to członek rodziny. Ciocia dziecka i przyjaciółka dorosłych, która potrafi być pomocna nie tylko w wychowaniu malucha.

Gdzie są rodzice?

Nie jestem zwolennikiem tzw. ucieczki rodziców, dlatego odradzam ją wszystkim nianiom i opiekunom. Chcę od początku uświadomić malucha, że mama i tata wychodzą, ale niebawem wrócą, jednak przez cały czas będę z nim ja - chętna do zabawy. W mojej dotychczasowej pracy nie zdarzyło się, aby którekolwiek dziecko płakało po wyjściu rodziców. Gdy już ich nie ma, biorę moją pociechę za rękę i razem dokładnie oglądamy cały dom czy mieszkanie. Przyglądamy się wszystkim obrazom na ścianach, lampom, ozdobom a nawet firankom. Rozmawiamy oboje, albo sama opowiadam o każdym ciekawym szczególe. Po tym rytuale rozsypujemy zabawki i odtąd nie nudzimy się aż do powrotu rodziców. Kiedyś zdarzyło się nawet, że jedna z mam wróciła do domu po godzinie nieobecności. Jej obawy zniknęły, gdy zdziwione dziecko zapytało ją o przyczynę tak szybkiego powrotu i zachęciło do oddania się swoim obowiązkom tak, by ono mogło jeszcze pobawić się z ciocią.

Takie chwile dodają mi skrzydeł i właśnie one sprawiają, że mimo wielu lat przepracowanych w tym zawodzie wciąż chcę więcej! Wnikliwa obserwacja, sprawdzanie reakcji dziecka na różne bodźce i urozmaicanie jego zabaw sprawiają, że doskonale rozumiem się z każdym swoim podopiecznym. Dzięki temu przez cały dzień chodzę z uśmiechem na twarzy - to mój znak rozpoznawczy!

Niania Dorota
 


wróć do listy porad