11.12.2018

Podobne zabawki na placu zabaw

Okiem Niani


Zabawy na placu zabaw to bardzo ważny temat dlatego zatrzymam się przy nim, poświęcając mu jeszcze jeden wpis.

Wielokrotnie jestem świadkiem spięć dzieci i w następstwie sprzeczek dorosłych na placu zabaw. Sprzeczek o zabawki.

Zdarza się, że dzieci mają podobne zabawki lub wręcz takie same.

 

Nieodpowiednie zachowania na placu zabaw.

 

Miałam kiedyś taki traumatyczny przypadek. Mój Kacper zabrał ze sobą do piaskownicy sporo aut i dużą koparkę. Wspólnie z kolegami świetnie się bawili do momentu przyjścia chłopca z taką samą koparką.

Chłopiec widząc taką samą koparkę w piaskownicy powiedział do babci, że nie chce się tu bawić bo inne dzieci zabiorą mu jego koparkę, ponieważ jest taka sama. Uspokoiłam malca, że nikt mu jej nie zabierze. Babcia nie odezwała się ani słowem…

 

Kacper z kolegami pobiegł na karuzelę i huśtawki. Udałam się za nimi, zostawiając zabawki w piaskownicy. (zawsze tak robię)

Po powrocie zauważyłam brak paru aut i koparki. Zaczęłam się rozglądać po placu zabaw. Czasami dzieci przenoszą zabawki a rodzice czy opiekunowie nie zwracają uwagi na fakt odniesienia zabawek w miejsce z którego zabawkę wzięło ich dziecko. Czasami auta zakopią się w piachu.

 

Kacper dużą łopatą rozkopywał górki w poszukiwaniu aut. Znalazł je wszystkie oprócz koparki.

Zapytałam jedną ze znanych mi mam, czy nie widziała naszej koparki. Powiedziała, że bawi się nią chłopiec siedzący w piaskownicy. Odpowiedziałam, że to jego bo ma taką samą. Na to ona powiedziała, że swoją schował do worka pod wózek a bawi się naszą.

Poinformowałam więc Kacpra, że wszystko jest ok a jego koparką bawi się kolega.

 

Za jakiś czas babcia z chłopcem zaczęła zbierać swoje zabawki i powiedziała do chłopca, żeby zabrał koparkę, bo idą do domu. Grzecznie powiedziałam, że koparka jest moja bo chłopiec schował swoją do worka pod ich wózek. Miła, milcząca do tej pory babcia stała się nagle rozwścieczona zaczęła krzyczeć na cały plac zabaw, że jestem nienormalna i na dodatek jestem złodziejką.

Poprosiłam ją spokojnie aby sprawdziła worek, bo mamy, która widziała jak jej malec chował koparkę już na placu nie było.

Krzyknęła, że nic nie będzie sprawdzać. Wrzeszczała tak głośno i wyzywała, że widząc strach w oczach mojego dziecka ucięłam dalszą rozmowę mówiąc „proszę zabrać naszą koparkę i nie wrzeszczeć, bo jest Pani na placu zabaw a nie na targu kłótliwych osób”.

Mrucząc pod nosem babcia z wnuczkiem opuściła plac zabaw – z naszą koparką.

 

Trauma mojego malucha.

 

Od tamtej pory Kacper bardzo bał się tej kobiety. Ilekroć pojawiła się na placu zabaw trzymał się blisko mnie. Prosił abyśmy szli na inny plac zabaw. Tłumaczyłam mu, że nie wolno mu się bać bo nic złego nie zrobiliśmy a Pani jest po prostu „dziwna”. Wskazałam na chłopca owej babci, który zawsze bawił się sam, nie miał kolegów, nikt do niego nie podchodził. Babcia strzegła go i odganiała inne dzieci aby mu nie przeszkadzały. Dzieci bywają okrutne więc nazwały chłopca „ dziwakiem” a jego babcię „czarownicą”. Nie muszę chyba wyjaśniać dlaczego?

 

Czasami żeby zrozumieć dziecko trzeba przyjrzeć się dorosłym tych dzieci...bo one nie są niczemu winne...to my kształtujemy ich przyszłość.

 

Kacper posmutniał bo zrozumiał dlaczego chłopiec jest sam. Powiedział „ale ma złą babcie”...komentarz zbędny.

Mam nadzieje, że nasza koparka przynosiła mu wiele radości.

 




wróć do listy porad