24.10.2018

Pierwsze kontakty malucha z rówieśnikami

Okiem Niani


Pierwsze kontakty malucha z rówieśnikami.

 

 

Nasz każdy dzień (chyba, że maluch jest chory) jest ściśle określony. Mamy stałą trasę biegnącą przez poszczególne place zabaw.

Czy pada, czy wieje buzia dziecka zawsze się śmieje. Ubieramy co trzeba, zabieramy co ustalimy (bo zdarzają się chwile, że najlepiej zabrać wszystko) i maszerujemy naszymi drogami na plac zabaw.

Idąc zwracam uwagę dziecka na wszystko, co może go zaciekawić. Kot na płocie, pies za siatką, ptak na drzewie, kwiaty w ogrodach czy auta przejeżdżające obok. Nawet chmury na niebie są częstym tematem rozmów naszych wędrówek. Wchodząc na plac zabaw zawsze witamy się z przebywającymi na placu dziećmi i dorosłymi , a wychodząc wychodąc żegnamy.

 

Według mnie jest to bardzo ważne, ponieważ niektóre dzieci są nieśmiałe. Przywitanie się z innymi i nasz uśmiech są zachętą do dobrej zabawy i sprzyjają odblokowywaniu się z nieśmiałości.

 

Z moich obserwacji dzieci na placu zabaw wynika, że bawią się one wszystkimi zabawkami dostępnymi w zasięgu ręki. Większość nie rozgranicza „to moje, a to twoje zabawki”. To dorośli sugerują i wpajają dzieciom, że coś jest twoje, nie wyjaśniając lub nie dodając, że bawić się wszystkim wspólnie jest ciekawiej i weselej.

Nikt przecież nie zabierze dziecku jego zabawek, chociaż akurat miałam i takie doświadczenie, ale to zdecydowanie odosobniony przypadek. Zdarza się co prawda,  że maluchy mają podobne lub takie same zabawki, ale wtedy, żeby uniknąć pomyłek, podpisuję markerem zabawki mojego dziecka jego inicjałami.

Od początku uczę malucha dzielenia się zabawkami, zamiast wyrywania sobie przedmiotów, uczę dzieci proponowania wymiany między sobą zabawek, aby każdy kto chce pobawić się daną zabawką mógł to uczynić.

 

Małe dzieci z reguły bawią się obok siebie. Bacznie się obserwują i obserwują też zachowanie dorosłych. Jeśli wyczują niechęć kolegi lub będącego z nim opiekuna odsuwają się na bezpieczną odległość. Ja w swojej pracy mam zawsze wokół siebie mnóstwo dzieci oprócz własnego. Początkowo uczestniczę w każdej zabawie swojego podopiecznego i innych dzieci.

Trwa to około 2 lat. Z czasem uczę malucha samodzielności w nawiązywaniu przyjaźni i rozwiązywaniu problemów.

 

Maluchy bez barier.

 

Maluchy same rozumieją się doskonale bez słów. Będąc kiedyś na placu zabaw z moim podopiecznym poznaliśmy nowego kolegę z Anglii. Mój Kacper mający wtedy 2 lata i pięknie mówiący już pełnymi zdaniami przylgnął do niego, bo zainteresowało go czemu kolega mówi innym językiem.

Wyjaśniłam mu skąd pochodzi nasz nowy kolega i chłopcy świetnie bawili się. Bariera językowa nie była istotna. Kacper mówił po polsku a kolega odpowiadał po angielsku. Kolega pytał w języku angielskim, a Kacper mu odpowiadał po polsku. Dogadywali się bez problemu.

Niewiarygodne ale prawdziwe! Dzieci nie mają barier i zahamowań.

Od tamtej pory wprowadziłam do swojej pracy naukę języka angielskiego. Uczymy się piosenek i prostych wierszy a także bawimy się słowami. Kto wie kiedy ta wiedza się przyda. Może już jutro?




wróć do listy porad